Ostatnimi czasy mocno odnoszę wrażenie, że skutecznie zabito w nas wiarę i nie koniecznie mi chodzi o religię, a o wiarę siebie samego. Głównie mi chodzi o zdanie sobie sprawy, że my mamy możliwości i jeżeli mocno czegoś chcemy to jesteśmy wstanie to osiągnąć, jeśli podejmiemy stosowne działania, nie oglądając się na innych.
Prawdą jest, że przyszliśmy na ten świat, aby doświadczać, poznawać i uczyć się nowych rzeczy. System oferuje nam ułudę stabilizacji i znaczna większość osób zawierza tym ograniczającym nasz potencjał dogmatom przez co nie maja możliwości sięgać po swoje marzenia, bo stoją w miejscu. Mamy tak wiele protez dającym nam lekki posmak tego czego zapragniemy. Na przykład chcielibyśmy podróżować to mamy możliwość zwiedzać światy w grach komputerowych czy oglądać programy podróżnicze. Obiecujemy sobie, że też będziemy zwiedzać te miejsca, ale oszukujemy siebie, bo nic w tym kierunku nie robimy. Najgorsze, że tak czyni zdecydowana większość i można to określić jako pewna chorobę psychiczną. Skąd się to bierze?
Telewizja, religia, szkoła i społeczeństwo swoje robi, bo jeżeli będziemy powielać te same zachowania co zdecydowana większość, która nic nie robi ze swoimi marzeniami to skończymy tak samo, czyli z kredytem na karku, aby doznać posmaku bogactwa oraz z dużą ilością nawyków czy uzależnień, które pełnią funkcję odciągania naszych myśli.
Cały szum informacyjny, którzy przepływa przez nasz mózg, nie pozwala nam się skupić na tym co jest dla nas istotne. Jeżeli chcesz być bogaty to działaj w tym kierunku, zajmij się czymś. Inspiruj się tymi co osiągają sukces oraz kreuj wizję samego siebie. Skup się na tym co możesz zmienić, aby przybliżyć swoje szanse do danego celu, którym może być wycieczka bez zbędnego kredytu, aby uzależniać się od jakiejś instytucji, która żeruje na nas. Zauważcie jakie reklamy lecą w telewizji - głównie kredyty z banków oraz lekarstwa. Do tego wpaja nam się jak mantra hasełka reklamowe "chcesz być dobrą matką, weź kredyt na rower dla synka".
To nie jest rozwiązanie, bo tak robi zdecydowana większość i widać doskonale, że to się nie sprawdza. Szukajmy lepszych rozwiązań oraz poświęcajmy wolny czas na własny rozwój po to, aby zmienić myślenie na temat otaczającej nas rzeczywistości. Nie bójmy się przekraczać strefy komfortu, bo stojąc w "bezpiecznej" strefie jesteśmy skazani na rutynę i porażki. Takich ludzi jest od groma, więc pocieszają sie i wmawiają sobie, że tak musi być. Co jest kłamstwem!
Dano nam wolną wolę i od nas zależy czy skorzystamy z tego czy będziemy realizować czyiś plan, który został opracowany dla mas. Mamy internet i wystarczy selekcjonować odpowiednio informacje i obracać się wśród ludzi, którzy działają i inspirują. Dzięki temu, że ty zmienisz swoją szarość to być może zainspirujesz też kogoś innego i wpłyniesz na jego więzienie mentalne z którego można wyjść, bo klatka nie jest zakluczona. Odrzućmy strach, bo tworzy on negatywne rzeczy, a miłość do życia i doświadczania sprawi, że osiągniemy szczęście i sukces.
JESTEŚ PANEM SWOJEGO LOSU I RÓB RZECZY NA KTÓRE MASZ RZECZYWISTY WPŁYW!
Piszę ten wpis, bo zachodzą w moim życiu zmiany i w rozwoju duchowych oraz tym bardziej materialnym. Można, a wszystko zależy od stanu świadomości w jakim zechcemy być.
Pozdrawiam