środa, 25 marca 2015

Czy pieniądze szczęścia nie dają?

   Kiedyś miałbym wiele komplikacji z rozważeniem tego tematu, dzisiaj mam w miarę spójną i rzeczywistą wizję czym są pieniądze.

   Pominę tutaj całkowicie teorie spiskowe, które są z mojego punktu widzenia bardzo możliwe. Mianowicie typu, że zaawansowana starożytna rasa kosmitów dała nam pieniądze, aby nas skłócić i móc nas kontrolować. Skupię się natomiast na tym jaki dla mnie charakter ma ten kawałek papieru i jakie mogą z tego wyniknąć plusy lub minusy.

   Zacznę prosto z mostu, pieniądze to fikcja, iluzja, która realnie nie ma racji bytu i nadano im potężną moc decydowaniu o życiu lub śmierci, ale czy faktycznie świstek papieru nie mający realnej wartości jest sam w sobie zły? Nie sądzę, bo to ludzie posługują się w nieodpowiedni sposób przedmiotami. Nożem można kroić chleb jak i zabić drugiego człowieka. Pieniądzem można pomagać innym jak i dla nich zabijać świadomie/nieświadomie innych. Zauważcie proszę różnice jakie są wśród osób na naszej planecie. Każdy często ma lub próbuje wykreować swoją określoną wizję tego co chciałby uświadczyć za tej egzystencji. Jedni zatracą się w materii i będą dążyć do luksusów i przyjemności nie zważając na drugą osobą (tzw. po trupach do celu), a inni będą chcieli doświadczać życia z pomocą narzędzia jakim jest kasa i przy okazji pomagając innym. Odrębną grupą ludzi są ci co się godzą na biedę lub pieniądze całkiem straciły dla nich wartość i jest to dobra postawa o ile przynosi ona tej osobie radość. Nie raz można natknąć się na historie mnichów, którzy żyją tylko z datków i medytują, spełniając się życiowo. Bardzo dobra i spójna z naturą droga do osiągnięcia szczęścia.

   Jeżeli chodzi o mnie to niestety miałbym problem z tą ostatnią opcją, bo znam gry komputerowe, filmy w kinie i inne stworzone przez człowieka rozrywki w których odnalazłem wiele dobrego.
W każdym razie, chciałbym odpowiedzieć na pytanie "Czy pieniądze szczęścia nie dają?". Odpowiedź jest prosta, i tak i nie. Wszystko jest zależne od człowieka oraz od tego w jakim stanie świadomości się on znajduje. Jeżeli ofiarujemy mnichowi, który nie uświadczył cywilizacyjnych uciech, milion dolarów to prawdopodobnie rozda je potrzebującym, bo mu one są totalnie zbędne. Zwykły dres je po prostu przepierdoli na uciechy i wyda je w możliwie najszybszym dla jego czasie. Natomiast jeżeli mi dano by taką kasę to pojadę sobie na wycieczkę i spróbuję znaleźć sposób na zainwestowanie tych pieniędzy w celu podwojenia ich, a potem mógłbym za ich pomocą pomagać oraz podróżować i cieszyć się lepiej życiem jakie znam.

   Podsumowując mi pieniądze szczęścia nie dadzą, ale wydarzenia, które mógłbym za ich pomocą wywołać już były wstanie znacząco wpłynąć na moje samopoczucie.

   Pozdrawiam i na koniec klasyk:

czwartek, 19 lutego 2015

Rozkmina na temat bierności ludzi

Ostatnimi czasy mocno odnoszę wrażenie, że skutecznie zabito w nas wiarę i nie koniecznie mi chodzi o religię, a o wiarę siebie samego. Głównie mi chodzi o zdanie sobie sprawy, że my mamy możliwości i jeżeli mocno czegoś chcemy to jesteśmy wstanie to osiągnąć, jeśli podejmiemy stosowne działania, nie oglądając się na innych.
Prawdą jest, że przyszliśmy na ten świat, aby doświadczać, poznawać i uczyć się nowych rzeczy. System oferuje nam ułudę stabilizacji i znaczna większość osób zawierza tym ograniczającym nasz potencjał dogmatom przez co nie maja możliwości sięgać po swoje marzenia, bo stoją w miejscu. Mamy tak wiele protez dającym nam lekki posmak tego czego zapragniemy. Na przykład chcielibyśmy podróżować to mamy możliwość zwiedzać światy w grach komputerowych czy oglądać programy podróżnicze. Obiecujemy sobie, że też będziemy zwiedzać te miejsca, ale oszukujemy siebie, bo nic w tym kierunku nie robimy. Najgorsze, że tak czyni zdecydowana większość i można to określić jako pewna chorobę psychiczną. Skąd się to bierze?
Telewizja, religia, szkoła i społeczeństwo swoje robi, bo jeżeli będziemy powielać te same zachowania co zdecydowana większość, która nic nie robi ze swoimi marzeniami to skończymy tak samo, czyli z kredytem na karku, aby doznać posmaku bogactwa oraz z dużą ilością nawyków czy uzależnień, które pełnią funkcję odciągania naszych myśli.
Cały szum informacyjny, którzy przepływa przez nasz mózg, nie pozwala nam się skupić na tym co jest dla nas istotne. Jeżeli chcesz być bogaty to działaj w tym kierunku, zajmij się czymś. Inspiruj się tymi co osiągają sukces oraz kreuj wizję samego siebie. Skup się na tym co możesz zmienić, aby przybliżyć swoje szanse do danego celu, którym może być wycieczka bez zbędnego kredytu, aby uzależniać się od jakiejś instytucji, która żeruje na nas. Zauważcie jakie reklamy lecą w telewizji - głównie kredyty z banków oraz lekarstwa. Do tego wpaja nam się jak mantra hasełka reklamowe "chcesz być dobrą matką, weź kredyt na rower dla synka".
To nie jest rozwiązanie, bo tak robi zdecydowana większość i widać doskonale, że to się nie sprawdza. Szukajmy lepszych rozwiązań oraz poświęcajmy wolny czas na własny rozwój po to, aby zmienić myślenie na temat otaczającej nas rzeczywistości. Nie bójmy się przekraczać strefy komfortu, bo stojąc w "bezpiecznej" strefie jesteśmy skazani na rutynę i porażki. Takich ludzi jest od groma, więc pocieszają sie i wmawiają sobie, że tak musi być. Co jest kłamstwem!

Dano nam wolną wolę i od nas zależy czy skorzystamy z tego czy będziemy realizować czyiś plan, który został opracowany dla mas. Mamy internet i wystarczy selekcjonować odpowiednio informacje i obracać się wśród ludzi, którzy działają i inspirują. Dzięki temu, że ty zmienisz swoją szarość to być może zainspirujesz też kogoś innego i wpłyniesz na jego więzienie mentalne z którego można wyjść, bo klatka nie jest zakluczona. Odrzućmy strach, bo tworzy on negatywne rzeczy, a miłość do życia i doświadczania sprawi, że osiągniemy szczęście i sukces.

JESTEŚ PANEM SWOJEGO LOSU I RÓB RZECZY NA KTÓRE MASZ RZECZYWISTY WPŁYW!



Piszę ten wpis, bo zachodzą w moim życiu zmiany i w rozwoju duchowych oraz tym bardziej materialnym. Można, a wszystko zależy od stanu świadomości w jakim zechcemy być.

Pozdrawiam